2011-02-09 10:37:23
Współczesna pozycja sukienki jest naturalnym następstwem coraz silniejszej pozycji i coraz lepszego samopoczucia kobiet. Lansując sukienkę, moda potwierdza to, o czym wie większość pań, działających w świecie do niedawna zdominowanym przez mężczyzn: kokieteria nie jest wrogiem kompetencji, natomiast na pewno jest sprzymierzeńcem kobiety. Właśnie kokieteria to główny atrybut modnej sukienki. Zwłaszcza tej, która ma uświetniać niezwykłe okazje. Warto obserwować cechy i walory sukienek okolicznościowych, bo te z nich, które zostaną zaakceptowane, są natychmiast przenoszone do mody całodziennej. Zwłaszcza letniej, w której negliż jest oczywistością i potrzebą. Listę tych walorów otwierają: lekkość, asymetria, miękkość draperii, akcentowanie biustu, talii i nóg.
Jeśli jakaś rzecz jest szczególnie wyróżniona zainteresowaniem mody, natychmiast zyskuje różnorodne wcielenia, a przy okazji − hierarchię. Gwiazdami wśród sukienek są dziś „małe kreacje” wzorowane na wielkich kreacjach gwiazd, ubieranych przez największych mistrzów. Jedni z nich byli nazywani artystami nożyczek, inni mistrzami draperii, a dziś obie specjalności są zgodnie wykorzystywane do uatrakcyjnienia modnej sukienki. Raz wpisanej w kształt litery X na wzór kreacji Diora, innym razem przypominającej „grzeczne i grzeszne” futerały YSL, kaskadowe kreacje Vionnet lub rzeźby Balenciagi. Bo kolejnym, niezawodnym atrybutem modnej sukienki jest aluzja do przeszłości, nostalgiczna stylizacja.
Co prawda, nadal silną
reprezentację mają sukienki z męskim rodowodem np. szmizjerki, albo
niemal podkoszulkowe futerały, ale i one zostały poddane silnemu
procesowi feminizacji, np. rodzajem lub wzorem tkaniny, falbankami przy
kołnierzu, guzikami jak broszki itp. Ostatnie sezony to także czas
dominacji sukienki najbardziej użytkowej i najbardziej uniwersalnej,
jaką jest tunika. Tunika, występując samodzielnie, jest po prostu
minisukienką. Jednak jej popularność i standardowość szybko stała się
wyzwaniem dla mody nastawionej na wyróżnienie i intrygowanie
oryginalnością kroju. Najistotniejszą, najbardziej intrygującą cechą
wielu sukienek jest próba pożenienia ognia z wodą, czyli tradycji
krawieckiej, organizującej tkaninę systemem cięć i zaszewek z tradycją
antyczną, której istotą jest draperia − gest tkaniny. I tak, bardzo
często góra sukienki jest zacięta zaszewkami, natomiast forma spódnicy
to wynik kompozycji fałd i marszczeń. Bywa też odwrotnie − dół jest
wymodelowany cięciami, przypominając futerał, natomiast góra spływa
kaskadami falban i falbanek. Ta opozycyjność między jednoznacznością
cięcia a plastycznością swobodnie ułożonej tkaniny to kolejny atrybut
modnej sukienki, przede wszystkim wizytowej, ale nie tylko bo
harmonizowanie kontrastów to hasło aktualne dla sukienkowej estetyki
także w trendach przyszłego roku.
Skoro mówimy o kontrastach, to na uwagę zasługuje najważniejszy: zabawa
w przykrywanie odkrywanie, której efektem jest różnorodność dekoltów.
Dekolty są symetryczne i asymetryczne. Owalne i trójkątne. Balkonikowe
i kadrowane ramiączkami różnej szerokości. Mnogość dekoltów to także
efekt modnej nostalgii, dążenie do tego, by współczesna „mała kreacja”
nawiązywała linią, krojem, detalami do wielkich kreacji z wielkich
wybiegów.
W ten sposób moda przypomina przeszłość i dyskretnie oferuje „luksus
jak z dawnych lat”. A ponieważ luksus nieodmiennie kojarzy się z
blaskiem, kolejnym atrybutem „gwiazdy sezonu” jest właśnie blask.
Błyszczą sukienki, jak lureksowe futerały. Światło załamuje się na marszczeniach, draperiach, falbanach, plisach akcentując formę i kolor. Kolor coraz częściej wyrazisty, intrygujący, wyzywający na tle niezawodnej czerni i bieli.
Za: Rynek Mody